STRONA GŁÓWNA


BLOG

Marsz


Wybrałem się wczoraj na Wielki Marsz Solidarności Kobiet. Było fajnie. 1200 osób, pomimo niepogody, maszerowało z uśmiechem na ustach wykrzykując hasła nieprzychylne ministrowi edukacji i marszałkowi sejmu. Było sporo znajomych, reprezentujących całą gamę nielubianych przez nasz rząd środowisk, od żydów po lesbijki. Gdzieś w tym tłumie moja luba, radosna jak skowronek, szalejąca w swoim żywiole. Super. Na jadącej na czele platformie, stało kilka znanych pań, robiących za wodzirejki. Jedna z nich raz na jakiś czas chwaliła "mądrych mężczyzn" idących w pochodzie. Byłem tym mile połechtany. Oto jedna z czołowych polskich feministek, zalicza mnie do tak elitarnego grona! Moja dziewczyna i przyjaciółka, także mnie pochwaliły...

Dziś rano bawiłem się w ogrodzie z moim psem:

-Berunia!
-Chodź do pana, no chodź.
-Dobry piesek!
-Wie, że trzeba iść za panem.

Nagle poczułem się nieswojo.
2007-03-05 12:53:05 skomentuj (4)